Recenzje - "Głuchoniemoc"
„Jakie jest więc pokolenie ludzi lat osiemdziesiątych według sióstr Fijewskich? To dzieci wychowane w czasach komercji, którym nie brakuje niczego poza… rodzicami. To samotne osoby, dla których właściwie nikt nie ma czasu. Brakuje im autorytetów, Kościół staje się nieadekwatny do ich życia, a wzorce do naśladowania czerpią z kolorowych czasopism, które ‘niby wszystko wiedzą’”.
Magdalena Rocka, „Życie” 262/2004
„Napisana i wyreżyserowana przez starszą siostrę „Głuchoniemoc” jest monologiem dziewczyny, która czeka na badanie ginekologiczne przed sądowa sprawą o ustalenie ojcostwa. To prawdziwy ‘człowiek bez właściwości’ – zahukana, niedoświadczona szesnastolatka z rozbitego domu, którą na pielgrzymce upił i wykorzystał jakiś student, nieznany jej nawet z nazwiska. Banał, wydawałoby się, ale w szczegółach rzecz przejmująca. Dziewczyna nie ma bowiem oparcia ani w znerwicowanej matce, ani w zakutym księdzu, ani w merkantylnym pisemku dla nastolatek, ani w szkole, gdzie kadrze zależy tylko na tym, żeby nie było kłopotów. Jest sama ze swym problemem i rozpaczą, której nawet nie potrafi wyrazić – używa prostej, potocznej składni, słów posiłkowych takich jak „no”, „bo” – bo tak jest, bo nie ma żadnych narzędzi, żeby zmienić świat, żeby wyrazić siebie. W kontraście do tego pozostają stronice na temat zapłodnienia, wyuczone na pamięć z książki do biologii. Nie jest podmiotem, lecz przedmiotem jakiegoś ciągu zdarzeń, który doprowadził do koszmarnego dla niej finału. Nie rozumie, jak do tego doszło – ważniejsze, że my doskonale rozumiemy. Dawno nie słyszałam tak dobitnie mówiącego o rzeczywistości tekstu. Dobitnie, a jednak niezwykle subtelnie, bo odwagą jest poruszać, choćby półsłówkami, temat tego, co się dzieje wieczorami na pielgrzymkach w kraju o takim stopniu zakłamania moralnego jak Polska.”
Hanna Bałtyn – fragment podsumowania Przeglądu Teatrów Amatorskich SPOT 2005
„Młodziutka Zuzanna Fijewska godnie podtrzymuje rodzinne tradycje aktorskie.”
Iza Natasza Czapska, „Życie Warszawy” 90/2005
„W zeszłym roku siostry Fijewskie błysnęły monodramem. Ale jakim! Napisała go Natalia – to opowieść o szesnastoletniej dziewczynie, która na pielgrzymce zaszła w ciążę. Ale tak naprawdę sztuka mówi o wielkiej samotności. Wokół dziewczyny są rodzice, nauczyciele, kościół: wszystko chybione autorytety, które nie potrafią odnaleźć się w tej sytuacji.”
Joanna Woźniczko, „Gazeta Wyborcza” – „Gazeta Stołeczna”, 29-30 X 2005
„Zdecydowanie najlepszą sztuką autorską, pokazana na festiwalu, jest przejmujący i świetnie zagrany monodram „Głuchoniemoc” w wykonaniu Zuzanny Fijewskiej z Warszawy – moim zdaniem pewniak do jednej z nagród Windowiska. Bohaterkę spektaklu poznajemy w poczekalni ginekologa. Opowiada nam o swoim życiu – mamie i jamniku. Po chwili poznajemy cel jej wizyty u lekarza – w trakcie wakacyjnej pielgrzymki zaszła w ciążę z przypadkowo poznanym chłopakiem. Jest to poruszająca opowieść o dzieciach wchodzących w świat dorosłych; nie tyle ostrzeżenie, co oskarżenie polskiej współczesności”.
Mirosław Baran, „Gazeta Wyborcza” – „Trójmiasto”, 24 X 2005
„Moim odkryciem jako aktorki jest spostrzeżenie, że to, co jest proste i płynie z wnętrza zawsze dotrze do widza, zawsze będzie czytelne i zawsze wejdzie w dialog z widzem.(…)Moim faworytem wśród sztuk autorskich jest monodram w wykonaniu Zuzanny Fijewskiej „Głuchoniemoc”. Jest to teatr niezwykle prosty w formie, a wstrząsający”.
Magdalena Boć (aktorka Teatru Wybrzeże, jurorka festiwalu Widowisko 2005),
„Gazeta Wyborcza” – „Trójmiasto”, 24 X 2005
„Sprawa katowickiego zespołu zachwiała festiwalem, w jej cieniu zniknęły propozycje innych teatrów. Szkoda, bo pojawiło się w Łodzi parę ważnych przedstawień atakujących rzeczywistość z równą odwagą - jak np. świetny monodram Zuzanny Fijewskiej do tekstu jej siostry Natalii Fijewskiej-Zdanowskiej "Głuchoniemoc". To historia nastolatki, która zaszła w ciążę podczas pielgrzymki i została ze swym problemem sama. W wykonaniu Fijewskiej banalna opowieść stała się oskarżeniem systemu wychowania, na który składa się obojętna rodzina, zajęty sobą Kościół, infantylna prasa dla nastolatek i szkoła, dla której uczennica w ciąży jest przeszkodą w osiąganiu jeszcze lepszych wyników. Uzdolniona aktorka zbudowała postać znerwicowanej, jąkającej się dziewczyny, która usiłuje wybuchami mechanicznego śmiechu pokryć samotność i ból.”
Roman Pawłowski, „Gazeta Wyborcza” 12 XII 2005











